Palau
Palau
Palau


Gdziekolwiek jesteś, daleko od Ciebie znajduje się jeden z najpiękniejszych krajów na świecie, który stanowi część odległej Mikronezji otoczonej z każdej strony błękitnymi falami Oceanu Spokojnego.
Słynie z intrygującej kultury oraz wspaniałej przyrody, a głęboki szacunek do jej darów jest dla jego mieszkańców podstawą życia oraz integralną częścią wielu tradycyjnych wierzeń. Rozrzucony na setkach wysp otulonych o poranku warstwą gęstych chmur, Palau nazywany w lokalnym języku Belau jest jak dziewiczy raj, w którym czas płynie dużo wolniej, niż wskazują na to zegarki. Aby chronić swoją przyszłość oraz zadbać o dobro kolejnych pokoleń, Palau objęło ochroną 80% swoich ekosystemów oceanicznych oraz jako pierwsze państwo na świecie zmieniło przepisy imigracyjne w trosce o środowisko, wprowadzając obowiązek podpisania specjalnej deklaracji umieszczanej w paszporcie przed otrzymaniem wizy.
Gdziekolwiek jesteś, daleko od Ciebie znajduje się jeden z najpiękniejszych krajów na świecie, który stanowi część odległej Mikronezji otoczonej z każdej strony błękitnymi falami Oceanu Spokojnego.
Słynie z intrygującej kultury oraz wspaniałej przyrody, a głęboki szacunek do jej darów jest dla jego mieszkańców podstawą życia oraz integralną częścią wielu tradycyjnych wierzeń. Rozrzucony na setkach wysp otulonych o poranku warstwą gęstych chmur, Palau nazywany w lokalnym języku Belau jest jak dziewiczy raj, w którym czas płynie dużo wolniej, niż wskazują na to zegarki. Aby chronić swoją przyszłość oraz zadbać o dobro kolejnych pokoleń, Palau objęło ochroną 80% swoich ekosystemów oceanicznych oraz jako pierwsze państwo na świecie zmieniło przepisy imigracyjne w trosce o środowisko, wprowadzając obowiązek podpisania specjalnej deklaracji umieszczanej w paszporcie przed otrzymaniem wizy.
Gdziekolwiek jesteś, daleko od Ciebie znajduje się jeden z najpiękniejszych krajów na świecie, który stanowi część odległej Mikronezji otoczonej z każdej strony błękitnymi falami Oceanu Spokojnego.
Słynie z intrygującej kultury oraz wspaniałej przyrody, a głęboki szacunek do jej darów jest dla jego mieszkańców podstawą życia oraz integralną częścią wielu tradycyjnych wierzeń. Rozrzucony na setkach wysp otulonych o poranku warstwą gęstych chmur, Palau nazywany w lokalnym języku Belau jest jak dziewiczy raj, w którym czas płynie dużo wolniej, niż wskazują na to zegarki. Aby chronić swoją przyszłość oraz zadbać o dobro kolejnych pokoleń, Palau objęło ochroną 80% swoich ekosystemów oceanicznych oraz jako pierwsze państwo na świecie zmieniło przepisy imigracyjne w trosce o środowisko, wprowadzając obowiązek podpisania specjalnej deklaracji umieszczanej w paszporcie przed otrzymaniem wizy.
"Składam to przyrzeczenie jako Wasz gość:
będę chronić i szanować Wasz piękny i wyjątkowy dom.
Obiecuję stąpać ostrożnie, postępować życzliwie i odkrywać świat z rozwagą.
Nie zabiorę tego, co nie zostało mi dane.
Nie skrzywdzę tego, co nie krzywdzi mnie.
Jedyne ślady, jakie po sobie zostawię, to te, które zmyje woda".
"Składam to przyrzeczenie jako Wasz gość:
będę chronić i szanować Wasz piękny i wyjątkowy dom.
Obiecuję stąpać ostrożnie, postępować życzliwie i odkrywać świat z rozwagą.
Nie zabiorę tego, co nie zostało mi dane.
Nie skrzywdzę tego, co nie krzywdzi mnie.
Jedyne ślady, jakie po sobie zostawię, to te, które zmyje woda".
"Składam to przyrzeczenie jako Wasz gość:
będę chronić i szanować Wasz piękny i wyjątkowy dom.
Obiecuję stąpać ostrożnie, postępować życzliwie i odkrywać świat z rozwagą.
Nie zabiorę tego, co nie zostało mi dane.
Nie skrzywdzę tego, co nie krzywdzi mnie.
Jedyne ślady, jakie po sobie zostawię, to te, które zmyje woda".










Wśród wszystkich rzeczy na świecie, jakich w żaden sposób nie da się przewidzieć, na Palau najbardziej nieprzewidywalna jest pogoda. Słońce nieustannie tańczy na niebie z miękkimi, białymi obłokami, oświetlając tylko wybrane przez siebie fragmenty bajecznie pięknych wysp, a co pewien czas skrywa się za ścianą intensywnego deszczu, którego nadejście jest tak samo uciążliwe, jak jego ustanie. W tropikalnym, wiecznie zielonym lesie pokrywającym niemal cały kraj, wiatr oddaje swój głos wilgotności sięgającej ponad 80%, a ta wraz z padającym co chwilę deszczem przykleja do ciała powietrze oraz każdą możliwą tkaninę. Gęsta roślinność porastająca Palau skrywa w sobie jaskinie, niewielkie wodospady, dziesiątki endemicznych gatunków roślin i zwierząt oraz tradycyjne domy znane jako bai, które są symbolem tożsamości kulturowej mieszkańców Palau. Dawniej stanowiły one miejsce spotkań oraz centrum życia lokalnej społeczności, gdzie odbywały się najróżniejsze ceremonie religijne. To tutaj mężczyźni gromadzili się na długie godziny, by doskonalić sztukę budowy łodzi oraz umiejętności posługiwania się bronią, a także omawiać ważne sprawy oraz podejmować decyzje dotyczące przyszłości swojej wioski. Stojąc pod Bai Rekeai, przyglądam się wspaniałym rysunkom ukazującym postacie przodków, bohaterów mitologicznych i elementy świata przyrody. Morskie stworzenia takie jak płaszczki czy rekiny reprezentują siłę oraz jedność, wskazując także na więź mieszkańców wyspy z otaczającym ich oceanem. Wszechobecne koguty umieszczone na drewnianych filarach symbolizują czas kontrolowany przez te ptaki – ich głos miał przypominać wodzom o nadejściu kolejnego dnia, w którym wstając o świcie, powinni omawiać nowe pomysły i plany na rozwój swojej społeczności. Choć Bai nazywane są „domami mężczyzn” i mogły być odwiedzane wyłącznie przez nich, to kobiety pełnią w społeczeństwie najistotniejszą rolę. Fundamentalną strukturą społeczną w kulturze Palau jest tradycja matrylinearna, czyli dziedziczenie ziemi, majątku czy tożsamości danego klanu w oparciu o linię żeńską. Kobiety decydują o mianowaniu danego mężczyzny przywódcą lub pozbawieniu go tego tytułu, opiekują się domem i rodziną, sprawują władzę nad ziemią oraz przekazują dzieciom wiedzę o tradycjach i kulturze.
Wśród wszystkich rzeczy na świecie, jakich w żaden sposób nie da się przewidzieć, na Palau najbardziej nieprzewidywalna jest pogoda. Słońce nieustannie tańczy na niebie z miękkimi, białymi obłokami, oświetlając tylko wybrane przez siebie fragmenty bajecznie pięknych wysp, a co pewien czas skrywa się za ścianą intensywnego deszczu, którego nadejście jest tak samo uciążliwe, jak jego ustanie. W tropikalnym, wiecznie zielonym lesie pokrywającym niemal cały kraj, wiatr oddaje swój głos wilgotności sięgającej ponad 80%, a ta wraz z padającym co chwilę deszczem przykleja do ciała powietrze oraz każdą możliwą tkaninę. Gęsta roślinność porastająca Palau skrywa w sobie jaskinie, niewielkie wodospady, dziesiątki endemicznych gatunków roślin i zwierząt oraz tradycyjne domy znane jako bai, które są symbolem tożsamości kulturowej mieszkańców Palau. Dawniej stanowiły one miejsce spotkań oraz centrum życia lokalnej społeczności, gdzie odbywały się najróżniejsze ceremonie religijne. To tutaj mężczyźni gromadzili się na długie godziny, by doskonalić sztukę budowy łodzi oraz umiejętności posługiwania się bronią, a także omawiać ważne sprawy oraz podejmować decyzje dotyczące przyszłości swojej wioski. Stojąc pod Bai Rekeai, przyglądam się wspaniałym rysunkom ukazującym postacie przodków, bohaterów mitologicznych i elementy świata przyrody. Morskie stworzenia takie jak płaszczki czy rekiny reprezentują siłę oraz jedność, wskazując także na więź mieszkańców wyspy z otaczającym ich oceanem. Wszechobecne koguty umieszczone na drewnianych filarach symbolizują czas kontrolowany przez te ptaki – ich głos miał przypominać wodzom o nadejściu kolejnego dnia, w którym wstając o świcie, powinni omawiać nowe pomysły i plany na rozwój swojej społeczności. Choć Bai nazywane są „domami mężczyzn” i mogły być odwiedzane wyłącznie przez nich, to kobiety pełnią w społeczeństwie najistotniejszą rolę. Fundamentalną strukturą społeczną w kulturze Palau jest tradycja matrylinearna, czyli dziedziczenie ziemi, majątku czy tożsamości danego klanu w oparciu o linię żeńską. Kobiety decydują o mianowaniu danego mężczyzny przywódcą lub pozbawieniu go tego tytułu, opiekują się domem i rodziną, sprawują władzę nad ziemią oraz przekazują dzieciom wiedzę o tradycjach i kulturze.
Wśród wszystkich rzeczy na świecie, jakich w żaden sposób nie da się przewidzieć, na Palau najbardziej nieprzewidywalna jest pogoda. Słońce nieustannie tańczy na niebie z miękkimi, białymi obłokami, oświetlając tylko wybrane przez siebie fragmenty bajecznie pięknych wysp, a co pewien czas skrywa się za ścianą intensywnego deszczu, którego nadejście jest tak samo uciążliwe, jak jego ustanie. W tropikalnym, wiecznie zielonym lesie pokrywającym niemal cały kraj, wiatr oddaje swój głos wilgotności sięgającej ponad 80%, a ta wraz z padającym co chwilę deszczem przykleja do ciała powietrze oraz każdą możliwą tkaninę. Gęsta roślinność porastająca Palau skrywa w sobie jaskinie, niewielkie wodospady, dziesiątki endemicznych gatunków roślin i zwierząt oraz tradycyjne domy znane jako bai, które są symbolem tożsamości kulturowej mieszkańców Palau. Dawniej stanowiły one miejsce spotkań oraz centrum życia lokalnej społeczności, gdzie odbywały się najróżniejsze ceremonie religijne. To tutaj mężczyźni gromadzili się na długie godziny, by doskonalić sztukę budowy łodzi oraz umiejętności posługiwania się bronią, a także omawiać ważne sprawy oraz podejmować decyzje dotyczące przyszłości swojej wioski. Stojąc pod Bai Rekeai, przyglądam się wspaniałym rysunkom ukazującym postacie przodków, bohaterów mitologicznych i elementy świata przyrody. Morskie stworzenia takie jak płaszczki czy rekiny reprezentują siłę oraz jedność, wskazując także na więź mieszkańców wyspy z otaczającym ich oceanem. Wszechobecne koguty umieszczone na drewnianych filarach symbolizują czas kontrolowany przez te ptaki – ich głos miał przypominać wodzom o nadejściu kolejnego dnia, w którym wstając o świcie, powinni omawiać nowe pomysły i plany na rozwój swojej społeczności. Choć Bai nazywane są „domami mężczyzn” i mogły być odwiedzane wyłącznie przez nich, to kobiety pełnią w społeczeństwie najistotniejszą rolę. Fundamentalną strukturą społeczną w kulturze Palau jest tradycja matrylinearna, czyli dziedziczenie ziemi, majątku czy tożsamości danego klanu w oparciu o linię żeńską. Kobiety decydują o mianowaniu danego mężczyzny przywódcą lub pozbawieniu go tego tytułu, opiekują się domem i rodziną, sprawują władzę nad ziemią oraz przekazują dzieciom wiedzę o tradycjach i kulturze.









Palau to tropikalny raj, którego najpiękniejszą wizytówką jest utworzony w 1956 roku Ngerukewid Islands Wildlife Preserve. Znaczna część tego niezwykłego miejsca składającego się z wapiennych wysp porośniętych tropikalną roślinnością jest możliwa do zobaczenia wyłącznie z powietrza, gdyż obszar ten objęty jest całkowitym zakazem wstępu, dzięki czemu natura może żyć tu swoim własnym, niezachwianym przez człowieka rytmem. W południe wsiadam na pokład maleńkiej, różowej Cessny z kamizelką ratunkową ciasno zapiętą w pasie, która w razie potencjalnej katastrofy ma pomóc ocalić moje życie. Bezpieczeństwo podróży mogłyby zwiększyć drzwi, jednak zostały one usunięte, aby nic nie zasłaniało mi tej niedostępnej części świata. Różowy samolot mknął przez chmury z prędkością prawie 300 km/h, poddając się bez walki wszelkim podmuchom wiatru. Gdy w otworze o kształcie drzwi pojawił się wreszcie najsłynniejszy fragmentu rezerwatu znany jako 70 Islands, ta niecodzienna, krótka jak senne marzenie chwila okazała się warta każdego dyskomfortu, a widok intensywnie zielonych wysp otoczonych błękitem i turkusem natychmiast złagodził niepokój spowodowany przebywaniem w zdekompletowanym samolocie. Na terenie Ngerukewid ukształtował się unikalny ekosystem, a około 15 tysięcy lat temu powstało tu słynne jezioro Jellyfish Lake wypełnione tysiącami meduz, w którym natura całkowicie pozbawiła galaretkowate zwierzęta ich jadu. Wraz z rozwojem turystyki oraz masowym pojawieniem się podróżnych zauważono, że populacja meduz ulega redukcji, dlatego rząd zakazał stosowania kremów przeciwsłonecznych mogących negatywnie wpływać na zdrowie morskich zwierząt oraz kondycję raf koralowych. Dla Palau ryzyko nieodwracalnych szkód w środowisku morskim było zbyt duże, aby dopuszczać do ciągłego wprowadzania toksycznych składników do dziewiczych wód otaczających kraj, dlatego obecnie dozwolone są wyłącznie mineralne kremy przeciwsłoneczne, które nie zawierają parabenów, triklosanu, triklokarbanu ani fenoksyetanolu. Babeldaob będąca największą wyspą Palau może poszczycić się wszystkim poza rajskimi plażami, z których słyną pozostałe wysepki archipelagu. Jej brzegi pokryte są gęsto przez namorzyny lub skamieniałe rafy, lecz na północno-wschodnim krańcu wyspy udało mi się odnaleźć maleńki, zapomniany przez wszystkich kawałek piaszczystej plaży ukryty przed palącym słońcem w cieniu palm kokosowych. W kulturze Palau te niezwykłe rośliny są symbolem odporności oraz obfitości i dają pożywienie, schronienie, a także możliwość wytworzenia narzędzi, co czyni palmę kokosową integralną częścią codziennego życia mieszkańców. Jej najcenniejszym darem tradycyjne pozyskiwanym przez kobiety jest olej kokosowy, który od wieków służy do pielęgnacji ciała zarówno na Palau, jak i na pozostałych wyspach Pacyfiku.
Palau to tropikalny raj, którego najpiękniejszą wizytówką jest utworzony w 1956 roku Ngerukewid Islands Wildlife Preserve. Znaczna część tego niezwykłego miejsca składającego się z wapiennych wysp porośniętych tropikalną roślinnością jest możliwa do zobaczenia wyłącznie z powietrza, gdyż obszar ten objęty jest całkowitym zakazem wstępu, dzięki czemu natura może żyć tu swoim własnym, niezachwianym przez człowieka rytmem. W południe wsiadam na pokład maleńkiej, różowej Cessny z kamizelką ratunkową ciasno zapiętą w pasie, która w razie potencjalnej katastrofy ma pomóc ocalić moje życie. Bezpieczeństwo podróży mogłyby zwiększyć drzwi, jednak zostały one usunięte, aby nic nie zasłaniało mi tej niedostępnej części świata. Różowy samolot mknął przez chmury z prędkością prawie 300 km/h, poddając się bez walki wszelkim podmuchom wiatru. Gdy w otworze o kształcie drzwi pojawił się wreszcie najsłynniejszy fragmentu rezerwatu znany jako 70 Islands, ta niecodzienna, krótka jak senne marzenie chwila okazała się warta każdego dyskomfortu, a widok intensywnie zielonych wysp otoczonych błękitem i turkusem natychmiast złagodził niepokój spowodowany przebywaniem w zdekompletowanym samolocie. Na terenie Ngerukewid ukształtował się unikalny ekosystem, a około 15 tysięcy lat temu powstało tu słynne jezioro Jellyfish Lake wypełnione tysiącami meduz, w którym natura całkowicie pozbawiła galaretkowate zwierzęta ich jadu. Wraz z rozwojem turystyki oraz masowym pojawieniem się podróżnych zauważono, że populacja meduz ulega redukcji, dlatego rząd zakazał stosowania kremów przeciwsłonecznych mogących negatywnie wpływać na zdrowie morskich zwierząt oraz kondycję raf koralowych. Dla Palau ryzyko nieodwracalnych szkód w środowisku morskim było zbyt duże, aby dopuszczać do ciągłego wprowadzania toksycznych składników do dziewiczych wód otaczających kraj, dlatego obecnie dozwolone są wyłącznie mineralne kremy przeciwsłoneczne, które nie zawierają parabenów, triklosanu, triklokarbanu ani fenoksyetanolu. Babeldaob będąca największą wyspą Palau może poszczycić się wszystkim poza rajskimi plażami, z których słyną pozostałe wysepki archipelagu. Jej brzegi pokryte są gęsto przez namorzyny lub skamieniałe rafy, lecz na północno-wschodnim krańcu wyspy udało mi się odnaleźć maleńki, zapomniany przez wszystkich kawałek piaszczystej plaży ukryty przed palącym słońcem w cieniu palm kokosowych. W kulturze Palau te niezwykłe rośliny są symbolem odporności oraz obfitości i dają pożywienie, schronienie, a także możliwość wytworzenia narzędzi, co czyni palmę kokosową integralną częścią codziennego życia mieszkańców. Jej najcenniejszym darem tradycyjne pozyskiwanym przez kobiety jest olej kokosowy, który od wieków służy do pielęgnacji ciała zarówno na Palau, jak i na pozostałych wyspach Pacyfiku.
Palau to tropikalny raj, którego najpiękniejszą wizytówką jest utworzony w 1956 roku Ngerukewid Islands Wildlife Preserve. Znaczna część tego niezwykłego miejsca składającego się z wapiennych wysp porośniętych tropikalną roślinnością jest możliwa do zobaczenia wyłącznie z powietrza, gdyż obszar ten objęty jest całkowitym zakazem wstępu, dzięki czemu natura może żyć tu swoim własnym, niezachwianym przez człowieka rytmem. W południe wsiadam na pokład maleńkiej, różowej Cessny z kamizelką ratunkową ciasno zapiętą w pasie, która w razie potencjalnej katastrofy ma pomóc ocalić moje życie. Bezpieczeństwo podróży mogłyby zwiększyć drzwi, jednak zostały one usunięte, aby nic nie zasłaniało mi tej niedostępnej części świata. Różowy samolot mknął przez chmury z prędkością prawie 300 km/h, poddając się bez walki wszelkim podmuchom wiatru. Gdy w otworze o kształcie drzwi pojawił się wreszcie najsłynniejszy fragmentu rezerwatu znany jako 70 Islands, ta niecodzienna, krótka jak senne marzenie chwila okazała się warta każdego dyskomfortu, a widok intensywnie zielonych wysp otoczonych błękitem i turkusem natychmiast złagodził niepokój spowodowany przebywaniem w zdekompletowanym samolocie. Na terenie Ngerukewid ukształtował się unikalny ekosystem, a około 15 tysięcy lat temu powstało tu słynne jezioro Jellyfish Lake wypełnione tysiącami meduz, w którym natura całkowicie pozbawiła galaretkowate zwierzęta ich jadu. Wraz z rozwojem turystyki oraz masowym pojawieniem się podróżnych zauważono, że populacja meduz ulega redukcji, dlatego rząd zakazał stosowania kremów przeciwsłonecznych mogących negatywnie wpływać na zdrowie morskich zwierząt oraz kondycję raf koralowych. Dla Palau ryzyko nieodwracalnych szkód w środowisku morskim było zbyt duże, aby dopuszczać do ciągłego wprowadzania toksycznych składników do dziewiczych wód otaczających kraj, dlatego obecnie dozwolone są wyłącznie mineralne kremy przeciwsłoneczne, które nie zawierają parabenów, triklosanu, triklokarbanu ani fenoksyetanolu. Babeldaob będąca największą wyspą Palau może poszczycić się wszystkim poza rajskimi plażami, z których słyną pozostałe wysepki archipelagu. Jej brzegi pokryte są gęsto przez namorzyny lub skamieniałe rafy, lecz na północno-wschodnim krańcu wyspy udało mi się odnaleźć maleńki, zapomniany przez wszystkich kawałek piaszczystej plaży ukryty przed palącym słońcem w cieniu palm kokosowych. W kulturze Palau te niezwykłe rośliny są symbolem odporności oraz obfitości i dają pożywienie, schronienie, a także możliwość wytworzenia narzędzi, co czyni palmę kokosową integralną częścią codziennego życia mieszkańców. Jej najcenniejszym darem tradycyjne pozyskiwanym przez kobiety jest olej kokosowy, który od wieków służy do pielęgnacji ciała zarówno na Palau, jak i na pozostałych wyspach Pacyfiku.










Sunąc po idealnie gładkich drogach otoczonych z każdej strony palmami oraz plantacjami taro, czyli tropikalnej rośliny, której bulwy zaliczają się do tej samej grupy podstawowego pożywienia co ziemniak czy maniok, docieram do Ngerulmud, jedynej na świecie administracyjnej stolicy kraju zamieszkiwanej przez…nikogo. Wygląd tutejszego Kapitolu nie bez powodu nawiązuje do tego najsłynniejszego znajdującego się w Waszyngtonie, gdyż w 1982 roku Palau zawarło z USA układ o wolnym stowarzyszeniu, dzięki któremu Ameryka ponosi pełną odpowiedzialność za obronę i ochronę tego wyspiarskiego kraju w zamian za możliwość korzystania przez armię USA z jego lądu, wybrzeża oraz przestrzeni powietrznej. Pod pięknem Palau cenionym za bogate życie morskie oraz lasy obfitujące w najróżniejsze gatunki roślin kryje się mało znana historia z czasów II wojny światowej. W 1944 roku na wyspie Peleliu żołnierze piechoty morskiej oraz armii USA stoczyli jedną z najbrutalniejszych kampanii mających miejsce na Pacyfiku, walcząc zaciekle przez ponad dwa miesiące z wojskami japońskimi. Ten krwawy konflikt pochłonął życie tysięcy ludzi, a to, co po nim pozostało, wciąż znajduje się na wyspie. Każdego dnia czołgi, wozy pancerne, potężne działa oraz pozostałości wojskowych budynków pochłaniane są przez gęstą roślinność, która zdaje się chcieć zapomnieć o tym trudnym fragmencie historii Palau.
Sunąc po idealnie gładkich drogach otoczonych z każdej strony palmami oraz plantacjami taro, czyli tropikalnej rośliny, której bulwy zaliczają się do tej samej grupy podstawowego pożywienia co ziemniak czy maniok, docieram do Ngerulmud, jedynej na świecie administracyjnej stolicy kraju zamieszkiwanej przez…nikogo. Wygląd tutejszego Kapitolu nie bez powodu nawiązuje do tego najsłynniejszego znajdującego się w Waszyngtonie, gdyż w 1982 roku Palau zawarło z USA układ o wolnym stowarzyszeniu, dzięki któremu Ameryka ponosi pełną odpowiedzialność za obronę i ochronę tego wyspiarskiego kraju w zamian za możliwość korzystania przez armię USA z jego lądu, wybrzeża oraz przestrzeni powietrznej. Pod pięknem Palau cenionym za bogate życie morskie oraz lasy obfitujące w najróżniejsze gatunki roślin kryje się mało znana historia z czasów II wojny światowej. W 1944 roku na wyspie Peleliu żołnierze piechoty morskiej oraz armii USA stoczyli jedną z najbrutalniejszych kampanii mających miejsce na Pacyfiku, walcząc zaciekle przez ponad dwa miesiące z wojskami japońskimi. Ten krwawy konflikt pochłonął życie tysięcy ludzi, a to, co po nim pozostało, wciąż znajduje się na wyspie. Każdego dnia czołgi, wozy pancerne, potężne działa oraz pozostałości wojskowych budynków pochłaniane są przez gęstą roślinność, która zdaje się chcieć zapomnieć o tym trudnym fragmencie historii Palau.
Sunąc po idealnie gładkich drogach otoczonych z każdej strony palmami oraz plantacjami taro, czyli tropikalnej rośliny, której bulwy zaliczają się do tej samej grupy podstawowego pożywienia co ziemniak czy maniok, docieram do Ngerulmud, jedynej na świecie administracyjnej stolicy kraju zamieszkiwanej przez…nikogo. Wygląd tutejszego Kapitolu nie bez powodu nawiązuje do tego najsłynniejszego znajdującego się w Waszyngtonie, gdyż w 1982 roku Palau zawarło z USA układ o wolnym stowarzyszeniu, dzięki któremu Ameryka ponosi pełną odpowiedzialność za obronę i ochronę tego wyspiarskiego kraju w zamian za możliwość korzystania przez armię USA z jego lądu, wybrzeża oraz przestrzeni powietrznej. Pod pięknem Palau cenionym za bogate życie morskie oraz lasy obfitujące w najróżniejsze gatunki roślin kryje się mało znana historia z czasów II wojny światowej. W 1944 roku na wyspie Peleliu żołnierze piechoty morskiej oraz armii USA stoczyli jedną z najbrutalniejszych kampanii mających miejsce na Pacyfiku, walcząc zaciekle przez ponad dwa miesiące z wojskami japońskimi. Ten krwawy konflikt pochłonął życie tysięcy ludzi, a to, co po nim pozostało, wciąż znajduje się na wyspie. Każdego dnia czołgi, wozy pancerne, potężne działa oraz pozostałości wojskowych budynków pochłaniane są przez gęstą roślinność, która zdaje się chcieć zapomnieć o tym trudnym fragmencie historii Palau.












Jako kraj otoczony z każdej strony oceanem, Palau jest narażone na zmiany klimatu dużo bardziej, niż pozostałe państwa.
Coraz silniejsze tajfuny, zanikanie raf koralowych, przełowienie oraz wzrost poziomu wody stanowią realne zagrożenie dla jego mieszkańców, których życie opiera się na bogatym dziedzictwie kulturowym wynikającym z poczucia silnej więzi ze swoim domem. Wrodzona uważność na środowisko oraz duża odpowiedzialność społeczna sprawiły, że ogromny szacunek do przyrody widoczny jest tu doskonale w jej skutecznej ochronie. Złożenie własnoręcznego podpisu pod deklaracją kierowaną do przyszłych pokoleń tego kraju powinno wywołać u każdego turysty i podróżnika refleksję nie tylko nad przyszłością Palau, ale przede wszystkim nad tym, jak okazać większy szacunek planecie, na której mieszkamy . To przecież nasz jedyny dom.
Artykuł dla Lekko magazyn listopad 2026
Jako kraj otoczony z każdej strony oceanem, Palau jest narażone na zmiany klimatu dużo bardziej, niż pozostałe państwa.
Coraz silniejsze tajfuny, zanikanie raf koralowych, przełowienie oraz wzrost poziomu wody stanowią realne zagrożenie dla jego mieszkańców, których życie opiera się na bogatym dziedzictwie kulturowym wynikającym z poczucia silnej więzi ze swoim domem. Wrodzona uważność na środowisko oraz duża odpowiedzialność społeczna sprawiły, że ogromny szacunek do przyrody widoczny jest tu doskonale w jej skutecznej ochronie. Złożenie własnoręcznego podpisu pod deklaracją kierowaną do przyszłych pokoleń tego kraju powinno wywołać u każdego turysty i podróżnika refleksję nie tylko nad przyszłością Palau, ale przede wszystkim nad tym, jak okazać większy szacunek planecie, na której mieszkamy . To przecież nasz jedyny dom.
Artykuł dla Lekko magazyn listopad 2026
Jako kraj otoczony z każdej strony oceanem, Palau jest narażone na zmiany klimatu dużo bardziej, niż pozostałe państwa.
Coraz silniejsze tajfuny, zanikanie raf koralowych, przełowienie oraz wzrost poziomu wody stanowią realne zagrożenie dla jego mieszkańców, których życie opiera się na bogatym dziedzictwie kulturowym wynikającym z poczucia silnej więzi ze swoim domem. Wrodzona uważność na środowisko oraz duża odpowiedzialność społeczna sprawiły, że ogromny szacunek do przyrody widoczny jest tu doskonale w jej skutecznej ochronie. Złożenie własnoręcznego podpisu pod deklaracją kierowaną do przyszłych pokoleń tego kraju powinno wywołać u każdego turysty i podróżnika refleksję nie tylko nad przyszłością Palau, ale przede wszystkim nad tym, jak okazać większy szacunek planecie, na której mieszkamy . To przecież nasz jedyny dom.
Artykuł dla Lekko magazyn listopad 2026





Wskazówki dotyczące podróży na Palau
Wskazówki dotyczące podróży na Palau
Wskazówki dotyczące podróży na Palau
Żeby dostać się do tego odległego zakątka globu, musisz najpierw znaleźć się w Azji. Lot bezpośredni złapiesz z Tajpej, Manili, Brisbane lub Hong Kongu.
Nie ważne, kiedy tu przyjedziesz - na pewno złapie Cię deszcz. Pada chwilę, jest niesamowicie intensywny i utrzymuje ponad 80-procentową wilgotność na swoim miejscu.
Każda atrakcja na Palau wymaga opłaty, czyli biletu kupionego u lokalnego przewodnika, który jednak rzadko znajduje się na miejscu. Bez obaw - jakimś cudem wszyscy wiedzą, ilu jest na wyspie turystów i gdzie przebywają, więc w 5 minut któryś z miłych Panów do Ciebie dotrze i pobierze odpowiednią opłatę za to, co akurat chcesz zobaczyć.
Na wyspie znajduje się kilka wodospadów, ale jeśli deszcz pada zbyt obficie, nie dostaniesz się do nich z powodu dużej ilości błota.
Tuż przy stolicy znajduje się supermarket z gotowym, ciepłym jedzeniem. Pizza, spaghetti, kanapki, warzywa, kurczak, ryż, a nawet łosoś - wszystko jest bardzo smaczne i nawet w przyzwoitych cenach.
Najlepszym sposobem podróżowania jest samochód. Na głównej wyspie znajduje się dosłownie kilka dróg, które są dobrej jakości. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że rajskie plaże są wszędzie, tylko nie na Babeldaob - nieprawda, jak dobrze poszukasz to znajdziesz małą, ukrytą przed światem plażę na północy…
Nie zastanawiaj się, czy warto zapłacić za lot widokowy. Warto, a to doświadczenie jest na Palau NIESAMOWITE.
Żeby dostać się do tego odległego zakątka globu, musisz najpierw znaleźć się w Azji. Lot bezpośredni złapiesz z Tajpej, Manili, Brisbane lub Hong Kongu.
Nie ważne, kiedy tu przyjedziesz - na pewno złapie Cię deszcz. Pada chwilę, jest niesamowicie intensywny i utrzymuje ponad 80-procentową wilgotność na swoim miejscu.
Każda atrakcja na Palau wymaga opłaty, czyli biletu kupionego u lokalnego przewodnika, który jednak rzadko znajduje się na miejscu. Bez obaw - jakimś cudem wszyscy wiedzą, ilu jest na wyspie turystów i gdzie przebywają, więc w 5 minut któryś z miłych Panów do Ciebie dotrze i pobierze odpowiednią opłatę za to, co akurat chcesz zobaczyć.
Na wyspie znajduje się kilka wodospadów, ale jeśli deszcz pada zbyt obficie, nie dostaniesz się do nich z powodu dużej ilości błota.
Tuż przy stolicy znajduje się supermarket z gotowym, ciepłym jedzeniem. Pizza, spaghetti, kanapki, warzywa, kurczak, ryż, a nawet łosoś - wszystko jest bardzo smaczne i nawet w przyzwoitych cenach.
Najlepszym sposobem podróżowania jest samochód. Na głównej wyspie znajduje się dosłownie kilka dróg, które są dobrej jakości. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że rajskie plaże są wszędzie, tylko nie na Babeldaob - nieprawda, jak dobrze poszukasz to znajdziesz małą, ukrytą przed światem plażę na północy…
Nie zastanawiaj się, czy warto zapłacić za lot widokowy. Warto, a to doświadczenie jest na Palau NIESAMOWITE.
Żeby dostać się do tego odległego zakątka globu, musisz najpierw znaleźć się w Azji. Lot bezpośredni złapiesz z Tajpej, Manili, Brisbane lub Hong Kongu.
Nie ważne, kiedy tu przyjedziesz - na pewno złapie Cię deszcz. Pada chwilę, jest niesamowicie intensywny i utrzymuje ponad 80-procentową wilgotność na swoim miejscu.
Każda atrakcja na Palau wymaga opłaty, czyli biletu kupionego u lokalnego przewodnika, który jednak rzadko znajduje się na miejscu. Bez obaw - jakimś cudem wszyscy wiedzą, ilu jest na wyspie turystów i gdzie przebywają, więc w 5 minut któryś z miłych Panów do Ciebie dotrze i pobierze odpowiednią opłatę za to, co akurat chcesz zobaczyć.
Na wyspie znajduje się kilka wodospadów, ale jeśli deszcz pada zbyt obficie, nie dostaniesz się do nich z powodu dużej ilości błota.
Tuż przy stolicy znajduje się supermarket z gotowym, ciepłym jedzeniem. Pizza, spaghetti, kanapki, warzywa, kurczak, ryż, a nawet łosoś - wszystko jest bardzo smaczne i nawet w przyzwoitych cenach.
Najlepszym sposobem podróżowania jest samochód. Na głównej wyspie znajduje się dosłownie kilka dróg, które są dobrej jakości. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że rajskie plaże są wszędzie, tylko nie na Babeldaob - nieprawda, jak dobrze poszukasz to znajdziesz małą, ukrytą przed światem plażę na północy…
Nie zastanawiaj się, czy warto zapłacić za lot widokowy. Warto, a to doświadczenie jest na Palau NIESAMOWITE.
































